
Moja droga do pełnego metrażu prowadziła przez video art, krótkie formy filmowe, teledyski, spoty i realizacje komercyjne. Powstawały między innymi „Pod powiekami”, „PO V. KULTURY”, „Pod poziomem morza”, „Rodzeństwo” i „Powiązane”. Każdy z tych filmów był osobnym etapem nauki i okazją do sprawdzania innych rozwiązań narracyjnych, wizualnych oraz produkcyjnych.
Nie kończyłem szkoły filmowej, dlatego dużą część wiedzy zdobywałem poprzez praktykę. Praca nad krótkimi metrażami pozwalała mi stopniowo budować doświadczenie w prowadzeniu aktorów, konstruowaniu scen i przekładaniu założeń zapisanych w scenariuszu na obraz. Nie wszystkie decyzje z tamtych filmów podjąłbym dzisiaj tak samo, ale nie traktuję ich jak prac, które należałoby poprawić. Są zapisem konkretnego momentu i tego, jak wtedy myślałem o kinie.
Równolegle przez ponad dekadę obserwowałem od środka branżę reklamową i realizowałem projekty dla marek oraz instytucji. To niezwykle intensywna szkoła produkcji. Praca w określonym budżecie, terminie i strukturze odpowiedzialności uczy precyzji, przygotowania i skutecznej egzekucji pomysłu. Reklama wymaga szybkiego podejmowania decyzji, bardzo dobrego planowania i konsekwencji na każdym etapie. Wiele z tych standardów można przenieść do kina autorskiego, nie po to, żeby ograniczać twórczość, ale żeby stworzyć jej bezpieczne warunki.Najważniejszym zrealizowanym przeze mnie filmem pozostaje „Rój”, mój pełnometrażowy debiut fabularny. To spełnienie marzenia o stworzeniu od początku do końca własnego świata. Nie chciałem opowiadać historii, która mogłaby wydarzyć się w dowolnej dekoracji. Zależało mi na rzeczywistości posiadającej własne zasady, język, przestrzeń, rytm i atmosferę. Osada bohaterów została zaprojektowana i zbudowana na potrzeby filmu, a jej konstrukcja podporządkowana była zarówno wiarygodności świata, jak i pracy kamery.
„Rój” ma wiele warstw i swobodnie czerpie z dramatu psychologicznego, thrillera oraz kina grozy. W jego formie spotykają się naturalność kamery z ręki i precyzyjnie zaprojektowane ujęcia. Ważną częścią projektu były również eksperymenty formalne, praca z dźwiękiem i muzyką, która nie miała jedynie ilustrować obrazu, ale stać się jednym z elementów budujących metafizyczny wymiar filmu.
Film powstawał przez kilka lat i wymagał stworzenia niestandardowego modelu finansowania oraz produkcji. Był przedsięwzięciem artystycznym, ale również ogromnym procesem organizacyjnym. Dzięki niemu mogłem skonfrontować własne wyobrażenie o reżyserii z rzeczywistością pełnego metrażu, odpowiedzialnością za dużą ekipę, obsadę i cały świat budowany na ekranie.
Najważniejsze jest jednak dla mnie to, że „Rój” pozostał filmem autorskim. Nie jest realizacją wszystkich kompromisów, które pojawiały się po drodze, ale próbą stworzenia czegoś własnego, wielowarstwowego i formalnie konsekwentnego. Jest filmem, który otworzył kolejny etap mojej pracy i pozwolił mi jeszcze precyzyjniej określić, w jakim kierunku chcę rozwijać następne historie.