
Równolegle do kina rozwijam osobny nurt działalności artystycznej. Wywodzę się ze sztuk wizualnych, dlatego naturalne jest dla mnie poruszanie się pomiędzy video artem, teatrem, rzeźbą, instalacją, przestrzenią i nowymi technologiami. Nie traktuję tych działań jako dodatku do pracy filmowej. Są odrębnym obszarem, w którym mogę budować projekty niewymagające klasycznego ekranu ani tradycyjnej konstrukcji filmu.
Studia artystyczne zakończyłem dwoma dyplomami z wyróżnieniem za realizacje video artowe. Ta droga nauczyła mnie szczególnej koncentracji na obrazie. Do dziś bardzo ważna jest dla mnie współpraca z autorami zdjęć i moment, w którym założenia zapisane wcześniej w ujęciopisie zaczynają istnieć w realnym kadrze. Największą satysfakcję daje mi sytuacja, kiedy wspólnie zaprojektowany obraz nie tylko jest estetycznie trafny, ale później, połączony z kolejnymi ujęciami podczas montażu, rzeczywiście zaczyna wywoływać zamierzoną emocję.
Po studiach pracowałem jako asystent Tomasza Koclęgi w pracowni rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Trzykrotnie reprezentowałem Polskę podczas międzynarodowych festiwali rzeźby w śniegu w Harbinie, pracując w zespole tworzącym monumentalne obiekty w bardzo wymagających warunkach. Rzeźba nauczyła mnie myślenia o skali, przestrzeni i odbiorcy, który nie patrzy wyłącznie na płaski obraz, ale może poruszać się wokół dzieła i doświadczać go z różnych perspektyw.
Prowadziłem także zajęcia z kreatywnego pisania na filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego. Było to doświadczenie pozwalające mi spojrzeć na narrację od innej strony. Nie poprzez produkcję czy obraz, ale przez konstrukcję tekstu, rytm, punkt widzenia i sposób prowadzenia odbiorcy przez opowieść.
W ostatnich latach szczególnie mocno interesuje mnie wykorzystywanie technologii VR w sztuce i teatrze. Jednym z najważniejszych projektów była „Szwaczka VR”, zrealizowana we współpracy z Teatrem Miejskim w Gliwicach. Był to pionierski w swojej skali projekt, którego celem nie było zarejestrowanie spektaklu teatralnego kamerą 360 stopni. Zależało mi na stworzeniu odrębnego doświadczenia, zaprojektowanego od początku z myślą o widzu znajdującym się wewnątrz przestrzeni przedstawienia.
VR zmienia podstawowe zasady teatralnej relacji. Nie istnieje klasyczna rama sceny, nie można w pełni kontrolować kierunku spojrzenia, a odległość między odbiorcą i aktorem nabiera zupełnie innego znaczenia. Wymaga to odmiennego myślenia o scenografii, ruchu, rytmie i prowadzeniu narracji. „Szwaczka” była próbą znalezienia języka dla tego rodzaju doświadczenia, nie jako technologicznej ciekawostki, ale jako pełnoprawnej formy artystycznej.
Ten kierunek kontynuowałem także w ramach zrealizowanego projektu stypendialnego poświęconego wykorzystaniu VR w sztukach scenicznych. Interesuje mnie nie samo narzędzie, ale to, co technologia może zmienić w relacji pomiędzy opowieścią, przestrzenią i odbiorcą.
Tworzę również interaktywne instalacje, w których opowiadanie historii odbywa się poprzez obraz, dźwięk, ruch, przestrzeń i reakcje uczestnika. Widz nie musi pozostawać biernym obserwatorem. Może wpływać na przebieg doświadczenia, odkrywać kolejne elementy narracji albo samodzielnie decydować, z jakiej perspektywy ją poznaje.
Osobnym kierunkiem są projekty społeczne wykorzystujące VR w pracy z dziećmi i młodzieżą. Technologia nie jest w nich atrakcją samą w sobie. Ma stać się narzędziem twórczym, dzięki któremu uczestnicy mogą opowiadać własne historie, tworzyć krótkie doświadczenia i zobaczyć, że nie muszą być wyłącznie konsumentami cyfrowych treści.
W projektach interdyscyplinarnych najważniejsza jest dla mnie swoboda doboru środków. Nie zaczynam od decyzji, że chcę stworzyć film, instalację albo doświadczenie VR. Najpierw pojawia się idea. Dopiero później szukam medium, które pozwoli ją najpełniej wyrazić.